|
Pierwszego papierosa zapaliłem 30 lat temu, by udowodnić palącym kolegom, że palenie można rzucić. Wypaliłem więc tego pierwszego papierosa z wielkim trudem, by widzieli, że naprawdę palę tak jak oni i w tym momencie pokaz miał się skończyć, gdyż więcej, dzięki silnej woli, miałem nie zapalić. Nawet już nie pamiętam, jak zapaliłem następne. Od tej chwili paliłem 20 lat. W końcowym okresie do dwóch paczek dziennie.
 fot.: Andrzej Fabiś Już w pierwszych latach próbowałem zerwać z nałogiem, ale udawało się to na kilka dni. Próbowałem akupunktury , tabletek nikotynowych . Ukończyłem też kurs antynikotynowy prowadzony przez adwentystów. Największym sukcesem tego kursu było to, że wystraszyłem się śmiertelnie po obejrzeniu filmów pokazujących agonie ludzi chorych na raka wywołanego paleniem. Mimo tego strachu nadal byłem niewolnikiem nałogu, tylko bardziej świadomym konsekwencji. Długo się opierałem, by np. policzyć ile pieniędzy straciłem na papierosy, wolałem nie znać prawdy. Kiedy z wielkimi oporami policzyłem, okazało się że przeszło 40 000 zł , licząc po aktualnych cenach. Zdecydowałem się podjąć walkę dostępnymi mi sposobami. Byłem już osobą wierzącą, co motywowało mnie jeszcze bardziej. Moje próby polegały np. na wyrzucaniu wszystkich papierosów, które miałem po uprzednim ich dokładnym rozdrobnieniu. Efekt był taki, że po godzinie szedłem do sklepu i kupowałem następne. Wychodziłem na długie spacery nie zabierając ze sobą papierosów. W końcu zacząłem indywidualnie zwracać się do Jezusa z prośbą o uwolnienie. Podjąłem też post w tej intencji (nadal paląc) . W tym okresie zacząłem uczęszczać do kościoła Zielonoświatkowego. Dopytywałem się, czy może Jezus już uwolnił kogoś z tego nałogu , powiedziano mi że tak, więc nabrałem większej nadziei, że ja też tego dostąpię. Publicznie w kościele przyjąłem wtedy Jezusa jako swojego Zbawiciela. Zapragnąłem przyjąć chrzest świadomie tak, jak zrobił to Jezus i inni wierzący opisani w Nowym Testamencie. Jest powiedziane w ewangelii Mateusza16,16 ; Kto uwierzy i ochrzczony zostanie , będzie zbawiony ,....... A ja chciałem być zbawiony. Pragnienie przyjęcia chrztu było najsilniejszą motywacją do rzucenia papierosów. Kiedy ogłoszony został termin najbliższego chrztu chciałem się zgłosić. Praktyka Kościoła Zielonoświątkowego nie dopuszcza osób z nałogami do chrztu, wpierw wiara i odwrócenie się od martwych uczynków, potem chrzest. Inni wierzący modlili się za mnie. Kiedy przebywałem na nabożeństwach, czy modlitwach, nie miałem pragnienia by palić. Było to jak przedsmak uzdrowienia czułem naturalny smak w ustach , tak jak wtedy kiedy udawało mi się na jakiś czas przerwać palenie. Ostateczne uwolnienie przyszło w momencie kiedy wyznałem Jezusowi, że jestem bezsilny , że nie jestem w stanie zerwać z nałogiem . Któregoś ranka po takim wyznaniu już więcej nie zapaliłem , krótko po tym przyjąłem chrzest wiary . Nie palę już od 11 lat. Wierzę że każdy kto chce, może być uwolniony z nałogu palenia. Chociaż ja oparłem się na wierze w Jezusa , uważam że uwolniony może być każdy, kto bardzo chce, nawet jeśli nie wierzy w Boga. Wiele osób które uważają się za ateistów zerwało z paleniem przypisując to swojej silnej woli. Taki jest Jezus , dopomoże każdemu człowiekowi w tym co dobre. W taki sposób, który człowiek jest w stanie przyjąć. Czasem wystarczy lekarz, który postraszy , czasem tabletki antynikotynowe , czasem kurs o bardzo wysokiej skuteczności prowadzony przez adwentystów. W moim przypadku coś co było niemożliwe na różne sposoby znalazło rozwiązanie w Jezusie.
Andrzej.
|
Komentarze